Menu Close

Trzeci obóz ego

Wg Freuda nasze ego to element pozwalający kontaktować się ze światem zewnętrznym a jego celem jest osiąganie przez nas zadowolenia oraz obniżanie poziomu energii (rozładowywanie napięć i emocji). Ego towarzyszy każdemu z nas i jest głosem wewnętrznym obecnym praktycznie cały czas, nierzadko z nim dyskutujemy (prowadząc wewnętrzny dialog) choć w emocjach znacznie mniej refleksyjnie mu ulegamy.

Czy będą przedsiębiorcą należy go słuchać?

Znam ludzi którzy twierdzą, że swojemu ego powinno dać się ponieść. Ono bowiem mówi kim naprawdę jesteśmy. Dzięki ego jesteśmy pewni siebie i niepokonani.

Znam także takich, którzy twierdzą, że jest wprost przeciwnie. Że ego to nasz wróg, który zaburza nasze postrzeganie rzeczywistości. Że bez hamowania ego bylibyśmy niczym krótkowzroczne zwierzęta starające się zaspokoić swoje rządze tu i teraz.

Mamy więc 2 obozy. Obóz: “ego jest dobre” i obóz “ego jest złe”.

Chciałem przedstawić Ci trzeci obóz. Mój obóz. Obóz przedsiębiorcy czyli osoby, która z uwagi na długofalowe korzyści musi znakomicie panować nad swoim krótkowzrocznym i tendencyjnym ego (które np w celu rozładowania emocji powie Ci: “idź do dyrektora i walnij go w mordę”). Obóz stoika czyli osoby, która wychodzi z założenia, że przeciwieństwem przesady jest przesada oraz, że każda rzecz może być lekarstwem jak i trucizną – wszystko zależy od dawki (czyli może walenie dyrektora w mordę nie jest najlepszym pomysłem, ale może warto by było z nim porozmawiać). Zatem sztuką jest nie odrzucać ego ale je ujarzmić. Słuchać jak jednego z doradców. Ego może, niczym “Pajęczy Zmysł” Spidermana, dawać nam sygnał, że COŚ jest nie tak. I przez to możemy dokonywać lepszych decyzji, wyborów.

Myślę, że gra jest warta świeczki. Myślę, że skuteczny przedsiębiorca jak i dojrzały człowiek musi umieć panować nad swoim ego, ale jednocześnie go nie odrzucać.

Jak zatem to osiągnąć?

Own the outcomes

“Own the outcomes” to myśl Raya Dalio która została wyłowiona przez Macieja Filipkowskiego. Maciej na swoim facebooku zinterpretował ją w następujący sposób:

Ray Dalio napisał w jednym ze swoich postów – „Own the outcomes” czyli bądź właścicielem rezultatów swoich działań. Rozumiem to tak, że nie chodzi o zadania czy kalendarze, lecz właściwe ustawienie wektora, aby wskazywał na rezultat, na którym nam zależy. To myślenie bardzo mi pomogło w ustawienie sobie w głowie procesu, przez który teraz przechodzę. Jedna z trzech operacji już za mną. Zostały dwie. Wiem jaki ma być wynik moich działań: chcę móc znów biegać po plaży szukając zezowatego szczęścia oraz być w stanie nauczyć bliźnięta jeździć na rowerach. Jestem właścicielem właśnie tego rezultatu w moim życiu.

Maciej Filipkowski, post na facebook

Oczywiście wpis Macieja nie był stricte o tej myśli autora a jedynie wstępem do prawdziwej treści – gotowości na operację. Ja jednak, ponieważ kilka dni wcześniej miałem okazję rozmawiać z Maciejem i życzyć mu zdrowia, to pozwoliłem sobie skupić się właśnie na tej myśli Raya Dalio. I tutaj zaczyna się moja przygoda z ego.

Wpis Macieja przeczytałem rano. Chciałem skomentować od razu (tendencyjnie). Znam się już na tyle, że wiem, że gdy moja pierwsza myśl jest mocno emocjonalna np:”Co?! Nie! Nie zgadzam się z tym! Ale mu zaraz odpiszę”, to znaczy, że mówi przeze mnie ego. W takich sytuacjach wszystko co wypłynie spod moich palców, to będą emocje pokracznie ukryte pod pierzyną racjonalnego dowodu jakiejś tezy. Taki dowód nikogo nie przekona, a jeszcze wdam się z kimś w słowne prztyczki. Pół życia walczyłem ze swoją wlepką “kłótnika” właśnie przez to głupie ego.

W związku z tym uznałem, że ponieważ nie napisałbym nic przemyślanego, to lepiej nic nie pisać i przemyśleć dobrze zarówno komentarz Macieja, własną interpretację “Own the outcomes” jak i co wywołało we mnie takie emocje (co striggerowało ego). W kontekście tego wpisu najważniejsze jest to ostatnie – ego i to co go uruchomiło. Dlaczego to ważne? Bo ego bywa głosem naszej intuicji. Intuicja działa szybciej niż mózg myślący (Neocortex) bo działa już na etapie mózgu gadziego (Reptilian brain) a także wpływa na pracę mózgu emocjonalnego (Limbic brain). Skoro więc działa na etapie nieuświadomionym, to być może ma ku temu jakieś przesłanki – również nieuświadomione.

Wsłuchując się w ego

Zacząłem więc analizować. Komentarz Macieja – na logikę – miał sens. Ale moje ego się z tym nie zgadzało. Dlaczego?

Uznałem, że najsensowniejszą rzeczą jest rozebranie myśli Raya Dalio w interpretacji Macieja na czynniki pierwsze – z czym się zgadzam a z czym się nie zgadzam. Wtedy może dojdę do nieuświadomionego.

Wyszedłem ze strony ego: zatem z czym konkretnie się nie zgadzam. Totalnie nie zgadzałem się z tym o czym napisał Maciej. Mam jakiś taki szacunek do losu i do nieprzewidywalności wyników. Nie zawsze mamy wpływ na wydarzenia w życiu. Tak po prostu jest, że czasem, pomimo największych starań, dzieją się mniejsze czy większe tragedie: tracimy fajny projekt choć wszystko robiliśmy dobrze, psuje nam się samochód choć o niego dbamy, następuje nawrót choroby choć po udanej terapii dostosowaliśmy nasz styl życia do zaleceń lekarzy.

Owszem, możemy budować pewne plany, ale one generują oczekiwania. A te, jeśli się nie spełnią – co z dużym prawdopodobieństwem się nie wydarzy – pozostawiają frustrację. Im większa odpowiedzialność, tym mocniejsze przywiązanie do oczekiwań i tym większa frustracja, gdy coś pójdzie nie tak.

Zmagając się ze swoimi demonami znalazłem oparcie w stoicyzmie. Stoicyzmie który mówi:
“jeśli w drodze do pracy zepsuje Ci się samochód, zrób sobie niecodzienną atrakcję, przygodę z całej operacji holowania do warsztatu. A potem delektuj się spacerem albo jazdą transportem miejskim. Bo co masz do stracenia – czasu nie cofniesz”. Stoicyzmie który mówi:

“Nie oczekuj niczego, spodziewaj się wszystkiego”

To wymagało wyzwolenia się od ownershipu wyników. Ja mam wpływ na wszystko tylko nie na wyniki.

Ale z czymś się jednak zgadzałem wewnątrz siebie. Zgadzałem się z podejściem do odpowiedzialności, którą obudziła we mnie książka “Extreme Ownership” oraz ta o której pisał Maciej. Ta która sprawiła, że odzyskałem kontrolę nad swoim życiem – nie mam odpowiedzialności za wyniki, ale mam odpowiedzialność na to co ukierunkowuje wynik na konkretny efekt i na zwiększenie szansy uzyskania go. Odpowiedzialność dała mi motywację, że może mi się udać to czego pragnę i mogę być tak zdeterminowany by nie pozwolić aby było inaczej. Kontrola nad swoimi emocjami daje mi kontrolę nad moim życiem – powściągając swoje ego wiedzie mi się lepiej niż gdy było ono rozpasane. Mam żywe dowody tego, że kontrola i odpowiedzialność zaprowadziły mnie do lepszego miejsca w życiu.

Więc z jednej strony kontrola, a z drugiej strony przyzwolenie na losowość i brak sprawczości. Rano było to dla mnie nie do pogodzenia. Jeśli coś jest czarne, to nie może być też białe. Moje ego jest proste jak budowa cepa. Nie lubi nieoznaczoności. A ta sytuacja była dla niego za trudna. I stąd jego aktywizacja.

Życie nie jest czarno-białe

Myślę, że właśnie na tym polega trudność życia – ono nie jest pojmowalne prostymi regułami. Sytuacje, które doświadczamy w życiu nie są czarno-białe. Najlepszy przykład tego: chyba nikt z nas nie lubi hipokryzji, ale każdy z nas bywa w życiu hipokrytą. Nikt z nas nie lubi kłamstwa. Ale każdy z nas czasem kłamie. Idąc tym tokiem rozumowania i nawiązując do myśli Raya Dalio: Kontrola na etapie inicjacji nie wyklucza akceptacji wyniku innego niż dopuszczalny. I mimo tego, że wynik jest inny niż zakładaliśmy, to wziąć za niego pełną odpowiedzialność. To może wymykać się naszej logice: “dlaczego akceptujesz wynik skoro jest on inny niż chciałeś? Czy odpowiedzialność nie polega właśnie na tym aby NIE PRZYJMOWAĆ do wiadomości wyniku innego niż akceptowalny?”

Cała trudność polega więc by z jednej strony płonąć żywym ogniem motywacji osiągnięcia celu, ale w sytuacji, gdy efekt jest inny od oczekiwanego, a my już nic nie możemy zmienić, to z chłodnym spokojem powiedzieć:
– “ok, tak też jest dobrze”.

I wtedy zamiast skupiać się na złości, że nasze oczekiwania nie zostały spełnione (głos ego), skupić się na tym by w nowej rzeczywistości naku*wiać w jutro.

Myślę, że na tym polega “own the outcomes” Raya Dalio. Na tej dualności ownershipu. Robisz wszystko co w swojej mocy aby ukierunkować wyniki na konkretny efekt. Ale jeśli coś po drodze pójdzie inaczej, jeśli wynik będzie inny od oczekiwanego, to you’re the owner of it. Deal with the new outcome.

Takie podejście niezwykle przydaje się w biznesie w którym rzeczywistość lubi nas zaskoczyć. I przedsiębiorcy w takiej sytuacji mają 2 opcje: albo spalać się emocjonalnie tracąc czas, albo przejść jak najszybciej do działania.

A Ty co o tym sądzisz? Ile sytuacji wywołuje u Ciebie żywe emocje choć po pewnym czasie widzisz, że takie uniesienie nie miało sensu?
Może czułeś, że ktoś Cię wykorzystuje i niesie Cię rządza zemsty?
A może czułeś, że Twoje działania nie mają sensu i Twoje wewnętrzne demony nakazują Ci zmienić strategię zbyt szybko? A może czujesz, że nic Ci się nie układa i winne temu jest Twoje otoczenie?
Czy to są głosy ego czy rozsądku?
I jak Ty podchodzisz do swojego ego – podporządkowujesz mu się, zwalczasz czy wysłuchujesz co ma do powiedzenia i robisz po swojemu?

===================================

Powiązane lektury:

O Ego

Ego to Twój wrógEgo to Twój wróg by Ryan Holiday
My rating and review: 5 of 5 stars





Księga ego. Wolność od iluzjiKsięga ego. Wolność od iluzji by Osho
My rating and review: 4 of 5 stars





MeditationsMeditations by Marcus Aurelius
My rating and review: 5 of 5 stars





A Guide to the Good Life: The Ancient Art of Stoic JoyA Guide to the Good Life: The Ancient Art of Stoic Joy by William B. Irvine
My rating and review: 5 of 5 stars





O planowaniu

Reinventing Organizations: A Guide to Creating Organizations Inspired by the Next Stage of Human ConsciousnessReinventing Organizations: A Guide to Creating Organizations Inspired by the Next Stage of Human Consciousness by Frederic Laloux
My rating and review: 5 of 5 stars





Szef, który ma czas - Ewolucja zarządzania - dziennik budowy turkusowej firmySzef, który ma czas – Ewolucja zarządzania – dziennik budowy turkusowej firmy by Andrzej Jeznach
My rating and review: 5 of 5 stars





ReworkRework by Jason Fried
My rating and review: 4 of 5 stars





18 Minutes: Find Your Focus, Master Distraction, and Get the Right Things Done18 Minutes: Find Your Focus, Master Distraction, and Get the Right Things Done by Peter Bregman
My rating and review: 4 of 5 stars





Antifragile: Things That Gain from DisorderAntifragile: Things That Gain from Disorder by Nassim Nicholas Taleb
My rating and review: 4 of 5 stars

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *