Menu Close

Wolontariuszu – kiedy powinieneś poprosić o pensję?

(ESTIMATION TIME: 7 MINUTES)

Przez 30+ lat swojego życia myślałem, że celem fundacji czy innej organizacji non profit, jest zawsze pomaganie. Tylko i wyłącznie. A założyciele takich podmiotów żyją ze swoich oszczędności. Czyli zanim założę fundację, to muszę się jakoś dorobić – bogaci rodzice, być rentierem czy fart w prywatnym biznesie.

A dzisiaj rozmawiam ze znajomą, która dużo udziela się jako wolontariusz. Odwala kawał dobrej roboty – tu organizacja konfy na 500 osób, tam pomoc operacyjna w back-office. I wszystko za “frajer”. Bo “wolo”. I mi się ulało, a ten wpis jest tego świadkiem.

Bo mam czasem wrażenie, że niektórzy pod nazwą “jesteśmy fundacją” ukrywają swój brak umiejętności przedsiębiorczych, niegospodarność lub zwyczajny cynizm.

Być dobrym człowiekiem, tak po prostu, jest trudno

Jako dziecko miałem serce na dłoni. Jako młodzieniec chciałem by świat był po prostu dobry. Jako dorosły myślałem o sobie “Don Kichot IT”. Mój idealizm zaprowadził mnie niejednokrotnie w wolontariat lub coś w tej okolicy. Czasem nieoficjalny – jak uczenie informatyki w kole naukowym swojego byłego liceum, a czasem bardziej oficjalny – jak wspieranie fundacji w ramach programu organizowanemu przez PwC czy uczenie IT dzieciaków 7-12 lat w ramach WOW School (to nie były zupełnie wolontariaty, ale też nie zupełnie prace komercyjne).

Od 01.2019 jestem skupiony na prowadzeniu biznesów stricte biznesowych. Głównie pracuję z innym prywaciarzami, ale zdarza mi się także pracować z podmiotami z udziałem skarbu państwa jak i przedsiębiorstwami non profit (NPO od non profit organization, czasem także określane jako NGO od non government organization). Przedsiębiorstwach. P-R-Z-E-D-S-I-Ę-B-I-O-R-S-T-W-A-C-H. Podkreślam to, bo ja całe życie myślałem, że 100% fundacji, to tak prosto z dobroci serca i w pogoni za ideą i lepszym świecie.

Na ogół jednak mówimy o organizacji non-profit, fundacji, instytucja charytatywna albo stowarzyszenie.

Mam wrażenie jakby pod tym potocznym rozumieniem kryło się coś na wzór “matko, jacy to są dobrzy ludzie. Święci za życia. Chętnie im pomogę. Za darmo oczywiście, bo jak inaczej. To fundacja w końcu.”

Ale, że co. Że ludzie pracujący w NPO to powietrzem się żywią? Absolutnie nie. To znaczy wolontariusze może tak, ale zarząd w żadnym wypadku. BA! Poznałem już w swoim 4-letnim życiu jako zawodowy przedsiębiorca innych przedsiębiorców, którzy obok swoich prywatnych spółek prowadzą fundację. A jeden starszy pan na pewnej dużej konferencji powiedział mi:

“Wiesz Michał, ja nie mam niczego. Mieszka w siedzibie firmy która należy do mojej fundacji. Mój samochód nie należy do mnie – należy do mojej fundacji. Ja nie mam niczego.”

Miał przy tym wyraz twarzy zbitego psa. Ale gdy uśmiechnąłem się szeroko mówiąc z wyraźnym przekąsem: “ojoj, to straszna bida”, odpowiedział szczerym uśmiechem. Bo Non-Profit nie oznacza Non-Personal-Income.

Tego mema znalazłem w sekundę wpisując w google “NGO meme”

Na marginesie – takiego przewalania i niegospodarności pieniądzem nie widziałem nigdzie na taką skalę jak w przedsiębiorstwach non-profit.

O ja młody i niedoświadczony. Na swoje usprawiedliwienie mam, że wychowałem się w ubogiej rodzinie, gdzie pokoleniowa i kulturowa adaptacja nakazała pogoń za ideą, bo pieniądz się kleić nie chciał.

Nie każdy NPO to optymalizacja finansowa

Jest kilka aspektów które zrozumiałem w ciągu ostatnich 4 lat (czyli od czasu, kiedy zacząłem być prywaciarzem. Najprościej będzie to opisać prostym FAQ jak poniżej.

Na czym polega model biznesowy organizacji non-profit?

NPO to model biznesowy polegający na prostej zasadzie: korzystając z pieniędzy ani swoich(!), ani swoich klientów(!) świadczę usługi usługobiorcom. Najczęściej pieniądze należą do darczyńców/sponsorów/dobroczyńców – czasem jakiejś większej instytucji, która w ramach swoich struktur gromadzi cudze pieniądze (np taka Unia Europejska).

Wynika to najczęściej z tego, że odbiorcy usług (tacy “klienci”) nie mają pieniędzy, a także dana branża nie ma pieniędzy. To ważne: zarówno “klienci” nie mają kasy jak i nikt nie zarobiłby na tym, że owi “klienci” dostaliby daną usługę czy wsparcie.

Dobry przykład: nierozwinięte gospodarczo regiony Afryki czy pomoc osobom z zespołem downa.

Zły przykład: branża edukacyjna w Polsce. Branża edukacyjna w PL jest niedofinansowana, ale pieniędzy jest tam dużo. Wskazówka #1: prywatne placówki edukacyjne mają się dobrze. Wskazówka #2: Wg Fortune Business Insights branża zabawkarska na świecie w 2021 była warta 141.08 mld USD. Nie wiem ile byłoby to w basenach olimpijskich, ale dla porównania to niewiele mniej niż w tym czasie wartość branży e-learningowej (jak często ostatnio wyświetlały Ci się reklamy szkoleń z flipowania mieszkań czy innego gówna?).

Jak zarabia się w podmiocie “non-profit” skoro jest non-profit?

Non-profit oznacza, że taka firma nie może generować zysku. To często wiąże się z tym, że taka firma nie pobiera pieniędzy od klientów, a każda moneta musi być przeznaczona tylko, i wyłącznie na cele statutowe do jakich taka firma została powołana.

Ale to nie oznacza, że ludzie pracujący nie mogą zarabiać wykonując swoją pracę. Zarabiają jak najbardziej rynkowo.

Jak podaje portal ngo.pl: Organizacje ponoszą różne koszty: wynajmują lokale, remontują je, zatrudniają pracowników, kupują komputery, wynajmują sale, zapewniają wyżywienie uczestnikom szkoleń, organizują wycieczki dla dzieci itd.

Czyli prowadząc takiego NPO mógłbym wypłacać sobie pensję w wysokości 12 000 PLN prowadząc czynności zarządcze, managerskie czy jakie tam bym chciał, o ile tylko kwota byłaby średnią rynkową kwotą na podobnym stanowisku. Mógłbym także wynająć lokal i samochód jeśli tylko byłyby mi potrzebne…tzn nie mi, mojej fundacji. Mnie się nic nie należy.

Skoro tak to….

Czemu każda firma nie jest NPO?

Bo żeby “biznes się zgadzał” i darczyńcy nie byli “waleni w choco”, to zwyczajnie na NPO nakłada się znacznie większe restrykcje – większa przejrzystość wydatkowa i podatkowa, oraz znacznie więcej formalności. Np pieniądze muszą być przeznaczane na z góry zadeklarowane cele. Czyli jeśli wziąłeś 1mln na 3 lata aby robić aplikację do dystrybuowania żywności, to nawet jeśli rynek po roku zweryfikuje Cię, że temat się nie spina i przepaliłeś całą kasę, to nie będziesz mógł zrobić pivotu – bo kasa może być tylko i wyłącznie przeznaczona na ten cel i kropka.

Na marginesie – ogólnie siłowanie się z rynkiem w ramach prowadzenia własnego biznesu jest trudne jeśli próbuje się to robić w ramach NPO. Ciekawie o tym mówi na TED Dan Pallotta.

Z drugiej strony NPO ma wiele atutów np zwolnienie z podatku dochodowego czy wolontariusze.

Na marginesie: myślę, że sporo nieporozumień związanych z postrzeganiem NPO wkrada się właśnie przez naszą konotację, że NPO = wolontariusze. Cóż. Wolontariat jest super, jeśli chce się zdobyć doświadczenie lub ma się potrzebę realizowania misji niesienia pomocy typu praca w schronisku czy pomoc potrzebującym. Ale spotkałem też w swoim życiu fundacje, które równie dobrze można by nazwać bezpłatnym stażem. A na temat bezpłatnego stażu mam twarde stanowisko.

Czy każdy NPO jest cyniczny?

To co możesz sobie teraz pomyśleć, to że z tego wszystkiego co napisałem wynika, że każdy NPO to cyniczna pazera mająca za nic ideały i misje.

TO NIE PRAWDA.

Prawdą jest natomiast, że NIE KAŻDY NPO MA NA CELU REALIZOWAĆ MISJE SPOŁECZNĄ.

Są fundacje naprawdę pomagające. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, Szlachetna Paczka czy Fundacja Solidarności – zawsze spoko. Z efektów pracy tej pierwszej korzystało jedno z moich dzieci (Aluś był intubowany z uwagi na zapalenie płucek tuż po urodzeniu). Na szlachetną paczkę zawsze z żoną dajemy coś rokrocznie. Trzeci podmiot jest klientem mojej firmy (Developico) i mam wgląd w niektóre z ich działań.

Ale są i takie które są wyłącznie słupami, formą optymalizacji podatkowej czy mają inne cele polityczne. W styczniu głośno było o Fundacji Polska Wielki Projekt; w lutym pewien przedsiębiorca popełnił ze mną dialog cytowany na początku tego wpisu; w marcu pewna fundacja z branży edukacyjnej poprosiła mnie o wolontaryjną pomoc (jak już ustaliliśmy – branża edu MA PIENIĄDZE).

To po co zakłada się organizacje non-profit?

Nie da się prosto odpowiedzieć na takie pytanie. NPO to tylko forma prowadzenia przedsiębiorstwa. Ale tak dynamit może służyć ludziom, a może i przeciw nim, tak NPO jest wyłącznie instrumentem, a intencja pozostaje zależy od właściciela.

Podsumowanie

Brakuje polskiemu społeczeństwu świadomego kształcenia.

Po wpisaniu w google “Czym jest non profit” otrzymuję:

Nie jest to nieprawda. Ale, co mam nadzieję już rozumiesz, nie jest to także pełna prawda przy naszym obecnym poziomie wykształcenia, które nie czuje różnicy między zyskiem netto, zyskiem brutto, przychodem netto i przychodem brutto.

A dodatkowo zamieszanie mogą wprowadzać ci, co powinni jako pierwsi mówić jak jest.

Screen ze strony fakty.ngo.pl. Ani jeden kafelek nie mów, że prowadząc fundację można zarabiać.

Uznajmy więc, że ten wpis nie ma na celu być wyważony – on ma właśnie być przeciwwagą dla obecnego przekonania w polskim społeczeństwie.

Odpowiadając na tytułowe pytanie: kiedy wolontariusz powinien poprosić o pensję? Wtedy kiedy są na rynku firmy robiące podobne rzeczy (świadczące podobne usługi), ale w całości prywatne.

A Ty co o tym wszystkim myślisz? Miałeś podobne spojrzenie na fundacje jak ja?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *