Menu Close

5 refleksji z wojny na Ukrainie, na chłodno

1. Jesteśmy świadkami III Wojny Światowej

Warto uświadomić sobie jak ważnej chwili jesteśmy świadkami. Pomyśl chwilę. Kolejne pokolenia będą uczyły się w książkach do historii, jak to Rosja zaatakowała Ukrainę pod pretekstem wyzwolenia Donbasu i Ługańska, jak Ukraina broniła się sama pod przywództwem ex-komika i jak kolejne państwa NATO przyłączały się do konfliktu.
“- Dziadku, czyli to NATO nie od razu dołączyło do Ukrainy?”
“- eh, widzisz wnusiu, i tak, i nie. Wpierw dołączyli nieśmiało — sankcjami. Potem odważniej — wsparciem sprzętu wojskowego i amunicji, by na końcu…”.
Końca jeszcze nie doświadczyliśmy, ale z pewnością nie zobaczyliśmy jeszcze wszystkiego.

Obserwujemy wydarzenia, które ukształtują historię świata na najbliższych 30-50 lat. Nasze wnuki i prawnuki będą odczuwać skutki gospodarcze dzisiejszych wydarzeń.
Warto zachować w pamięci to, co dzieje się na naszych oczach.
Szczególnie że nie wszystko znajdzie swoje wierne odzwierciedlenie w podręcznikach do historii…

2. Historia zapomni i wypaczy wiele faktów

Która książka odda skalę zaangażowania się narodu polskiego? Gdzie za 2-3 pokolenia będzie można przeczytać o setkach firm przekazujących darowizny, organizujących na terenie swoich siedzib noclegownie dla uciekających z Ukrainy, czy organizujących różnego rodzaju benefity dla osób z paszportem ukraińskim: od darmowych przejazdów (PKP), przez darmowe przelewy (mBank) aż po różnego rodzaju zniżki? Tylko portale społecznościowe jak Facebook, LinkedIn czy Twitter będą głuchymi świadkami ad-hoc organizowanych akcji przez prywatne osoby – od wyżywienia, przez zakup środków medycznych, aż po transport z granicy polsko-ukrańskiej w głąb Polski. A w podręcznikach? Pewnie tylko wspomną, że firmy całego świata solidaryzowały się z Ukrainą i wycofywały ze współpracy z Rosją. Ale, że często motywacją był cyniczny biznes, a niżeli odruch serca i poczucia obowiązku, to już niewiele to wspomni. Bo i jakie to będzie miało już znaczenie.

Owszem, widzę oczami wyobraźni, że kolejny Norman Davies opisze z niezwykłymi szczegółami, co działo się w roku 2022 i później. Ale takie dzieła będą raczej interesować co bardziej dociekliwych Polaków. Nikt na zachodzie czy wschodzie od Polski i Ukrainy nie zainteresuje się polską solidarnością. A z pewnością ta solidarność nie będzie miała tak dogłębnego znaczenia, jakie ma ona dla Polaków i Ukraińców.

Oddzielnym wątkiem historycznego blaknięcia będzie przebijająca się rosyjska propaganda i działania mające na celu podzielenie ludzi na zachód od Rosji. Wątki dotyczące aktów rasizmu wobec osób o ciemniejszym odcieniu skóry zdają się zataczać coraz szersze kręgi. Zyskują mnóstwo zwolenników i “zszokowanych nowymi faktami” pomimo szybkiej reakcji w komentarzach przez osoby niepoddające się manipulacji.
A nie wiemy przecież jakie fakty się dopiero pojawią. Kto wie, może za 50 lat przeczytamy, że tak naprawdę walk podejmowała się quasi ukraińska armia krajowa, a ukraińscy cywile wcale nie chcieli walczyć (wiesz, do czego nawiązuję, prawda?)

3. Manipulacja jest wszechobecna

Manipulacja jest częścią wojny (czy raczej wojna informacyjna jest częścią działań wojennych). Jeśli więc czytasz różne szokujące NIEZNANE FAKTY (np doniesienia o rasizmie wobec czarnoskórych) i czujesz, jak gotuje się w Tobie krew, to weź na wstrzymanie. Nadużycia zdarzają się wszędzie i w tak złożonych sytuacjach jak ucieczka z kraju owładniętego wojną, są raczej kwestią przypadku i pryzmatu perspektywy.

A jeśli chodzi o rasizm, to pokażę Ci 2 źródła informacyjne. Tutaj źródło informujące o rasizmie wobec czarnoskórych chcących dostać się do pociągu. A tutaj, w kontrze, że tłok do wagonów pociągu był taki, że zaczęto strzelać ostrzegawczo, by Ukraińcy nie napierali do wejść. O czym to świadczy? Jaką interpretację można na tej podstawie wyciągnąć? Żadną. Spójrz na obrazek powyżej. Powyższe linki pokazują prawą i lewą stronę. Nie wiemy, co jest w środku.

Warto też zastanowić się chwilę – w jaką manipulację wierzymy, bo chcemy wierzyć. Zdrada Putina, szykowany pucz w Rosji i doniesienia, że wojnę prowadzi Putin, a 100% społeczeństwa rosyjskiego jest przeciw wojnie, to niestety też manipulacje wychodzące z obozu pro-ukraińskiego.

4. Życie nie jest czarno-białe. Ja pomagam. Ale Ty nie musisz. I to jest ok.

Nie każda osoba, która nie pomaga Ukraińcom, wspiera Rosjan. Czasem ludzie mają dość własnych problemów – ktoś bliski choruje na raka, inna osoba zmaga się z silną depresją, a jeszcze inna osoba ledwie wiąże finansowo koniec z końcem. Jak w takiej sytuacji pomagać jeszcze innym ludziom? Z pustego i salomon nie naleje. A też trudno wymagać by ktoś chodził i obwieszczał wszem i wobec: “moja siostra ma raka, nie mogę pomóc Ukrainie”. Może ze wstydu, może z obawy przed krytyką, a może bo nie ma na to ochoty.

A co z sytuacją firm? Czy można bezpiecznie założyć, że jeśli jakaś firma realizuje biznesy w Rosji, to jest pro-putinowska? A co, jeśli znaczącym, jeśli nie głównym, filarem firmy spoza Rosji jest właśnie biznes z Rosją? I nie mówimy tutaj o handlu ze spółkami państwowymi, bo tutaj sytuacja jest dość klarowna. Mówię o nieco bardziej zawiłych sytuacjach. Np firmy gamingowe? Wargaming, twórca m.in. World of Tanks, został niebywale zbojkotowany (m.in. przez Klub Jagielloński tutaj) z dwóch powodów: bo firma jest z Białorusi oraz że ich gracze pochodzą także z Rosji. To pierwsze to nie ich wina, to drugie, to prawie 20-25% ich graczy! (stan na 2013 rok mówi o 25%, źródło. Obecnie to bardziej 20%, źródło i źródło). Zapytajcie dowolną firmę, co by było, gdyby z dnia na dzień obciąć miesięczne przychody o 20% oraz o tyle samo grupę aktywnych członków społeczności. Powiedzieć, że “no, byłoby ciężko”, to nic nie powiedzieć. Sama firma niedawno przelała 1mln USD na pomoc Ukrainie, oraz wywaliła członka zarządu wspierającego napaść rosyjską (źródło).

Innym przypadkiem z branży gamingowej jest dobrze opisana przez Forbes sytuacja firmy Playrix (źródło).

A inne biznesy? Może jeśli wyjmiemy IT poza nawias, to resztę biznesów można bezpiecznie “lać pałą bojkotu”? Cóż…wystarczy przypomnieć sobie co się stało z polskimi sadownikami po wprowadzeniu sankcji na eksport do Rosji w 2008. Mój teść zwinął swoje gospodarstwo rolne i do teraz jeździ na wózku widłowym. Czy jest szczęśliwy? Jak cholera (ironia). A logistyka? A różni producenci?

Niestety, sprawa nie jest tak łatwa jakby się to wydawało. I nigdy nie będziemy znali wszystkich faktów by obiektywnie dokonać oceny. Musimy więc wykazywać się ostrożnością. I najlepiej mówić za siebie. I uznać, że sam fakt posiadaniu klientów z Rosji, to za mało by kogoś zbojkotować. Szczególnie, że cierpią na tym także uczciwi Rosjanie – zatrudniani przez lokalne filie zagranicznych firm, sprzedający na zachód czy kupujący z zachodu. Szukajmy dowodów, że ktoś naprawdę jest złamanym ku*asem.

Ergo: nie każda firma, która biznesowo działa z Rosją robi to wyłącznie z cynicznych pobudek.

“Oh, Michał, ale spójrz, ile firm jednak wychodzi z Rosji!” – nie bądźmy naiwni. Wiele firm wychodzi z Rosji…z cynicznych pobudek właśnie. Rosja, przy spadającej cenie Rubla i trudności w handlu, staje się ogromnym obciążeniem biznesowym. A jeśli można sobie przy tym narobić PRu – why not. I trudno mieć tu do kogokolwiek pretensje. Dobry ruch.

Podsumowując: Bądźmy ostrożni i rozważni w swoich osądach. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka polaryzując świat na dobrych i złych. Życie nie jest czarno-białe. Ma mnóstwo odcieni szarości a niestety tendencyjne oceny przychodzą ludziom łatwo. To zrozumiałe – napaść Rosji na Ukrainę budzi odrazę, wściekłość i chęć zemsty. Ale to nie jest tak, że kto nie z nami, ten przeciw nam.

5. Jestem dumny z Polaków,

Cóż mogę powiedzieć. Rozpiera mnie duma. Tak zjednoczonego narodu BARDZO mi brakowało przez ostatnie 20 lat. Okazuje się, że potrafimy jako społeczeństwo być ponad podziałami i pracować w imię wyższych wartości. W ciągu 10 dni Polska pomogła prawie 500 000 imigrantom! I to nie posiadając rządowej, systemowej pomocy. Nasza forma pomocy była wolontaryjna i zmontowana “na biegu” pospolitym ruszeniem. Każdy pomagał jak umiał – jedni pojechali po imigrantów na granicę i z powrotem, drudzy przygotowywali posiłki, trzeci przelewali pieniądze na środki medyczne, a jeszcze inni…kupili autobus i wysłali w kurs! NIE MAM PYTAŃ.

W chwilach potrzeby okazuje się, że umiemy złapać za telefon, bo wiemy, że to lepsze niż email. I w ogóle – umiemy rozmawiać. Musi nam tylko bardzo bardzo zależeć. Za rzadko moi mili, za rzadko!

Panie Polki, Panowie Polacy. Dziękuję. Obyśmy częściej takim zajebistym narodem byli.

Pięknie jest być tego świadkiem i to obserwować. Żadna książka czy podręcznik nie da tego poczucia dumy z Polaków i wspólnoty. Może kiedyś jakiś film.

P.S.
Z postawy ludzi w innych państwach także jestem dumny. Ale obok Polaków trzeba wyróżnić jeszcze 2 inne postawy. 1: Ukraińców – za ich solidarność, odwagę, niezłomność, wiarę, nadzieję, walkę. Wielki naród. 2: Tych wszystkich Rosjan, którzy dzielnie protestują na ulicach Moskwy i nie tylko. To niesamowite, że potrafią ryzykować więzieniem byle przeciwstawić się watażce Putinowi.

P.S.2
Muszę drobną łyżkę dziegciu to tej słodkości dołożyć: spontaniczne pospolite ruszenie było dobre przez pierwsze 7 dni. Powinniśmy aktualnie szukać rozwiązań SYSTEMOWYCH. Takich które pozwalają działać w zorganizowany, przewidywalny i przede wszystkim, DŁUGOTRWALE. Przez dzień można użyczyć swojego dachu imigrantce z dzieckiem i zapewniać im wikt i opierunek. Przez tydzień też. Przez miesiąc pewnie także. Ale czy dłużej? 2 miesiące? pół roku? rok? A nie wiemy, ile jeszcze wojna na Ukrainie potrwa.

Romantyczny zryw przyszedł nam relatywnie łatwo i poszedł niezwykle skutecznie. Natomiast nie mamy dobrego rozwiązania systemowego. Nie chodzi o to, że rząd czy fundacje nie próbują stworzyć. Chodzi o to, że Polak w pierwszej kolejności myśli: “co JA mogę zrobić?” w rozumieniu “jakie działanie mogę podjąć samodzielnie” zamiast “do kogo mogę się przyłączyć? Jaką organizację wesprzeć?”. Myślmy systemowo!

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published.