Nie zgadzam się z akcją #nieczekam107lat

Nie zgadzam się z akcją #nieczekam107lat

Na ogół odżegnuję się od polityki i akcji kulturowo-społeczno-religijnych. Głównie dlatego, że choć przyświeca im nierzadko szczytna idea, to efekt jest odwrotny – zamiast spajać, to dzielą. Zamiast budować, to skłócają. Dlatego wolę nic nie mówić niż stawać po którejkolwiek ze stron. Postępuję zgodnie ze swoją empatią, sumieniem i kręgosłupem moralnym. Nierzadko też i wbrew nim. I to mi wystarcza. Dużo czytam i dużo rozmyślam. To daje mi przekonanie, że mimo wszystko poradzę sobie bez akcji informacyjnych pro- czy anty-.

Ale do rzeczy.

Ostatnio głośno zrobiło się o akcji #nieczekam107lat. I osobiście nie podoba mi się ona. Nie podoba mi się, bo czuję się zwyczajnie oskarżany o odpowiedzialność za taki stan rzeczy.

Czuję się współwinny tej nierówności. W końcu jestem beneficjentem tego nierównego układu. Bo któż inny skoro płcie są tylko 2 (te biologiczne, nie kulturowe). I bardzo trudno skupić mi się na uczciwym przekazie akcji. Uczciwym tj. takim który skupia się na problemach, a nie uogólnieniach. Który mówi np o ofiarach przemocy domowej, a nie dostępie do edukacji i technologii (przymus vs wybór; ofiarą się zostaje, uczelnię się wybiera). Który problemu edukowania społeczeństwa nie nazywa “nierównością w dostępie do służby zdrowia”. Który posługuje się jednakową miarą tj. 107 lat dotyczy całej CEE, ale wiele argumentów “za” dotyczy wybiórczo spraw Polski – może dlatego wśród ambasadorów zabrakło Janiny Bąk, która nie pozwoliłaby by porównywać gruszki do jabłek.

Używanie słowa “nierówność” jest atakujące wobec mężczyzn. Dlaczego nazywanie “nierównością” jest atakujące? Bo niesie ze sobą skojarzenia uniesionych pięści protestującego tłumu mającego dość bycia niezauważonym i zniewolonym. Bo nierówność z którą się walczy ma skojarzenia nierówności narzuconej. Bo w dualizmie płciowym jeśli jedna strona jest nierówno traktowana, to druga musi z tego korzystać (nawet jeśli nie chce). I trudno, a wręcz niemożliwe jest, uniknąć skojarzenia pt: “o tym łajdaku i cwaniaku buraczany, to taki z ciebie gagatek, tak? Naczytałeś się Orwella i zachciało ci się równych i równiejszych?”

Brak praw obywatelskich jest nierównością społeczną.
Niski procent kobiet na studiach informatycznych nie jest nierównością społeczną tego samego rodzaju, bo nie wynika z celowego ograniczania praw i możliwości.
A jednak obie sytuacje nazywa się “nierównością”.


Myślę, że w tego typu akcjach – tj. walki o zwiększenie widoczności sytuacji kobiet – ważny jest współudział mężczyzn. Ba, on jest niezbędny! Ale nie da się agresją zdobyć sojusznika. Nawet jeśli ta agresja nie jest zamierzona, bo wynika z kwestii skojarzeń i współwystępowania pewnych zjawisk i haseł. Bardziej niż akcji #nieczekam107lat wolałbym widzieć akcję #wspieramkobiety.

I mój felieton zakończę stwierdzeniem: zgadzam się z ideą akcji #nieczekam107lat. Ale totalnie nie zgadzam się z samą akcją, przytaczanymi argumentami i formą. Nie wspieram akcji #nieczekam107lat.

Zachęcam natomiast do otwartego myślenia oraz traktowania kobiet i mężczyzn z szacunkiem i godnością. I dogadywać się. Po ludzku.
Choć to mało “trendy”.
Stonowane barwy nie są sexi.
Stoicyzm nie jest “sexi”.
Więc żeby dodać nieco kolorytu dorzucę: “i lata mi to koło ch*ja”.

Spread the love

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *