Menu Close

Czy warto być patriotą w biznesie?

Ostatnimi czasy na tym blogu przeważają tematy z obszarów zarządzania i przedsiębiorczości. Dzisiaj chciałem podzielić się tematem z innego obszaru – mowa o patriotyzmie. A wręcz jego braku. Temat pozornie niepowiązany, jednak wbrew pozorom patriotyzm, zarządzanie i przedsiębiorczość mają wiele wspólnego. Czemu i co konkretnie mam na myśli, to dowiesz się w dalszej części tego wpisu.

Zapraszam do przeczytania i liczę, że zasieję ziarnko refleksji.

Kto Ty jesteś?

Mój osobisty stosunek do patriotyzmu kwitł i więdnął we mnie naprzemiennie. Niemniej jego pierwszy, i chyba najważniejszy zakwit, przypada na okres dzieciństwa. Wychowywany byłem w szlachetnej ideologii patriotyzmu i katolicyzmu. Przez pierwsze 8 lat życia, mieszkając z matką, mama dużo krzewiła we mnie kluczowych wartości określających “dobrego człowieka”. Nie kraść, nie ćpać, nie kłamać, ufać, kochać, pracować i być patriotą. To właśnie mama, zanim na dobre zawładnęła nią choroba, nauczyła mnie znznaego wierszyka “Kto Ty jesteś” – znałem go na pamięć. A leciał on tak:

— Kto ty jesteś?
— Polak mały.
— Jaki znak twój?
— Orzeł biały.
— Gdzie ty mieszkasz?
— Między swemi.
— W jakim kraju?
— W polskiej ziemi.
— Czym ta ziemia?
— Mą Ojczyzną.
— Czym zdobyta?
— Krwią i blizną.
— Czy ją kochasz?
— Kocham szczerze.
— A w co wierzysz?
— W Polskę wierzę.
— Coś ty dla niej?
— Wdzięczne dziecię.
— Coś jej winien?
— Oddać życie.

“Katechizm Polskiego Dziecka” – Władysław Bełza

Lubiłem go. Dawał mi poczucie przynależności, przywiązania, oddania i poświęcenia. Pokazywał, że w życiu nie chodzi o to żeby brać tylko aby dawać. Tak, jako dziecko wierzyłem w cnoty i ideały. Ukształtowały mnie.

Podzielony naród

Będąc w podstawówce nie byłem jakoś zaangażowany w politykę, ale był moment kiedy nie odklejałem się od telewizora. To był okres ataków na World Trade Center kiedy to 2 samoloty wleciały w wieże WTC 11 września 2001 roku doprowadzając do zawalenia się budynków (jak się okazało były jeszcze 2 ataki: 1 wymierzony w budynek Pentagonu, a drugi, nieudany, w Biały Dom. W tragedii życie straciło blisko 3000 osób, a 25000 zostało rannych). Pamiętam wtedy, że oglądałem z przejęciem wszystkie reportaże z sytuacji w Stanach Zjednoczonych. To co bardzo zapadło mi wtedy w pamięć, to patriotyzm jaki ogarnął całe USA. Ludzie łączyli się w bólu, pomagali przy pracach ratowniczych, strażacy narażali swoje życie ratując kogo mogli (wielu z nich zginęło), Bill Clinton nawoływał do wspierania i zaufania wobec Busha – ówczesnego prezydenta. Wszyscy politycy byli wtedy ponad podziałami. Nie liczyło się z jakiej partii jesteś czy w kogo wierzysz – jeśli byłeś Amerykaninem, to byłeś “swój” i chodziłeś wtedy z amerykańską flagą. Robiłeś co mogłeś by pomóc rodzinom ofiar i nienawidziłeś Al-Kaidy. Bo tak robił każdy kto kochał swój kraj. A kochali wszyscy.

Ów patriotyzm Amerykanów był wtedy dla mnie zrozumiały i taki “naturalny” w sensie patriotycznego odruchu. Dzisiaj jednak byłby dla mnie czymś niespotykanym. Przecierałbym oczy ze zdumienia. I nie z uwagi na to że USA się zmieniło ale z uwagi na to do czego przyzwyczaili mnie Polacy. Może to tylko mój “bias” ale zupełnie nie słyszę aby znajomi wyrażali się z dumą o Polsce. Jeśli już coś mówią, to albo jest to patriotyzm postrzegany przez pryzmat ksenofobii, albo jest to malkontenctwo. A gdy tylko ja wspominałem o jakiejś pozytywnej rzeczy, to zaraz ripostowano mi głosem zawodu “no tak, ciekawe ile nakradli” albo “ale wiesz, to i tak nie działa tak jak powinno”. Jak długo żyję, to chyba nie widziałem jeszcze żeby Polacy zjednoczyli się w jakiejkolwiek sprawie. Nawet gdy zdarzył się najtragiczniejszy wypadek w historii Polski za mojego życia, czyli tragedia w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku, to ledwie kilka dni później pochówkowi pary prezydenckiej na Wawelu towarzyszyło mnóstwo dyskusji – a czy powinien, a kim on jest podłóg innych Królów pochowanych na wawelu itd. A parę lat później, Jarosław Kaczyński pozwolił sobie nawet na otwarte oskarżenia z mównicy sejmowej:

Przepraszam panie marszałku, ja bez żadnego trybu. Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego świętej pamięci brata. Niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami!

źródło

Niestety powyższy przykład braku patriotycznej solidarności Narodu Polskiego nie jest odosobniony. W każdym mieście, 3. maja, czyli w rocznice ustanowienia konstytucji, wywiesza się biało-czerwone flagi. Tzn władze miasta je wywieszają. Polacy już nie tak chętnie. Widuje się okna mieszkań z flagami, ale widuje się jeszcze więcej okien bez flagi.

W swojej książce “Wściekłość i Duma” Oriana Fallaci opisuje podobny brak patriotyzmu wśród Włochów:

Ach, gdyby nasz kraj mógł się tego [patriotyzmu] od nich [Amerykanów] nauczyć! To taki podzielony kraj, nasza ojczyzna. Tak sekciarski, tak zatruty przez stare waśnie plemienne! Włosi nie potrafią być razem nawet wewnątrz swoje własnej partii politycznej. Nawet w ramach tej samej ideologii dbają tylko o własny mały sukces, własną małą sławę. Zdradzają się nawzajem, oskarżają nawzajem, obrzucają gównem… Jestem absolutnie pewna, że gdyby Osama bin Laden zechciał zniszczyć Wieżę Giotta czy Krzywą Wieżę w Pizie, włoska opozycja winiłaby za to rząd, a włoski rząd – opozycję; szefowie rządu i szefowie opozycji winiliby swoich własnych towarzyszy.

“Wściekłość i duma”, Oriana Fallaci

Myślę, że gdyby zamienić kontekst z włoskiego na polski, to cytowany fragment dalej miałby wiele sensu.

W moim rodzinnym mieście, w Warszawie, 1. sierpnia jest dniem w którym w 1944 r. rozpoczęło się Powstanie Warszawskie. Co roku 1. sierpnia upamiętnia się to wydarzenie minutą ciszy. Dokładnie o godzinie 17:00 w całym mieście rozbrzmiewają syreny i na 60 sekund zamiera cały ruch: przerywane są rozmowy, zatrzymywane są pojazdy, ustają wszelkie prace. Poległym oddaje się cześć wstając i przez te 60 sekund myśli tylko o ich bohaterstwie i poświęceniu. Dla mnie jest to najpiękniejsze święto na świecie i rzeczywistość dobrze oddaje poniższy film – zawsze, gdy go oglądam mam łzy w oczach – łzy dumy z bycia Polakiem:

Ale w tym ogródku jest coraz więcej kamyczków – z każdym rokiem odnotowuję coraz więcej głosów krytyki nie tylko pod adresem sensowności Powstania Warszawskiego, ale także pod adresem uhonorowywania go (bo skoro decyzja o PW była zła, to nie należy jej upamiętniać). I zawsze jest mi wtedy przykro. Tak jakby dla Polaków prawda miałą dostosowywać wszystko pod siebie – nawet kosztem kanibalizacji innych obszarów. Tak jakby nie można było mieć swojego zdania na dany temat i niezależnie od niego kultywować naszą narodowość. Jestem ciekaw ilu z tych “wojowników prawdy” bawiło się z rodzinami (jako dzieci lub już jako dorośli) w Boże narodzenie czy Halloween. A idąc dalej – jeśli np okazałoby się, że religia jest fikcją, to nie wolno by już nam było oddawać czci Bogom?

Polacy uwielbiają się poróżniać. Nie umiemy jako Naród być patriotami. Czy to kwestia narodowego narzekactwa? Czy to kwestia kompleksów? Z czego wynika ten mało zauważalny patriotyzm. Nie ma to dla mnie znaczenia. Naprawdę. Znaczenie ma coś innego.

A good manager is nothing more than a good and well-educated person

Na samym wstępie napisałem, że ten wpis tylko pozornie nie ma nic wspólnego z zarządzaniem i przedsiębiorczością. No bo co ma patriotyzm do zarządzania. A ma i to nie mało. Aby to rozjaśnić potrzebuję wytłumaczyć 2 rzeczy.

Naszą pracą nie jest teatr

Po pierwsze sposób prowadzenia biznesów jest emanacją wartości i dojrzałości człowieka. Bo to jak podchodzimy do biznesu nie jest żadnym teatrem, nie jest maską za którą siedzi ktoś inny. To jesteśmy my ze wszystkimi wadami i zaletami – ze swoją ufnością, rzetelnością, wiarygodnością, uczciwością i porządnością. I jako że nie jesteśmy aktorami, to to jacy jesteśmy w biznesie rzutuje na to jacy jesteśmy prywatnie, to jacy jesteśmy prywatnie rzutuje na to jacy jesteśmy w biznesie.

W jednym ze swoich projektów dla pewnego międzynarodowego NGO managerką projektu po stronie klienta była osoba, która miała ogromny problem z kontrolowaniem emocji. Np. potrafiła zadzwonić do mnie i w pierwszych słowach zakomunikować co uważa o moim współpracowniku, o tym jaki on jest niedokładny, jakie on błędy popełnia i że znowu coś spie***lił bo rowiązanie nie działa tak, jak powinno i ona sobie nie życzy by ten człowiek dalej pracował przy naszych projektach. Odbyłem ogromną przemianę wewnętrzną – wiele lat trudnych doświadczeń, przemyśleń, autoanaliz, psychoterapii, czytania książek i poradników – a i tak w ostatniej chwili ugryzłem się w język by nie naskoczyć na rozmówczynię. Bo trzeba przyznać – miała tupet! Zapytałem bardzo spokojnie co się dzieje, dlaczego uważa, że coś nie działa, czy próbowała powtórzyć błąd, czy sprawdzała u kogoś innego itp itd – standard w branży IT jesli chodzi o zrozumienie błędów i możliwe przyczyny. Oczywiście z ust rozmówczyni wszystko wyglądało jakby błąd był jednak po naszej stronie:
– wczoraj były przyciski na ekranie, a dzisiaj nie ma;
– wczoraj były 4 pozycje w nawigacji a dzisiaj tylko 2 są dostępne;
– wczoraj w kilku miejscach były linki, dzisiaj nie ma;
– “tak Michał, oczywiście, ze sprawdziłam u koleżanki…tak, oczywiście, że sprawdziliśmy czy logujemy się prawidłowym kontem…i to kilka razy we 2 osoby! Włącznie z tym całym trybem incognito w przeglądarce”.

Przyjąłem zgłoszenie, przez całą rozmowę nie wchodząc w dyskusję z uwagi na inwektywy i styl rozmowy drugiej strony. Dopiero na sam koniec zwróciłem rozmówczyni uwagę, że – long story short – to był ostatni raz jak w ten sposób ze mną rozmawia, bo to ja jestem od oceny moich współpracowników. Ona co najwyżej może podzielić się faktami. Anyway – problem to problem i trzeba go naprawić. Mój wspólpracownik, na wysokim priorytecie, przez kilka godzin próbował zreprodukować błąd. Błędu nie udało się powtórzyć po naszej stronie, ale mimo tego szukał możliwej przyczyny w kodzie rozwiązania – niestety bez skutku. Pamiętam, że tamten dzień zamykaliśmy z poczuciem, że coś zrobiliśmy nie tak, ale nie umiemy tego zdiagnozować. Być może po prostu nie rozumiemy co się dzieje w naszym rozwiązaniu….że, krótko mówiąc, daliśmy ciała (pomimo wielu lat pracy w tej branży zawsze bardzo emocjonalnie podchodzę do błędów swoich i swojego zespołu). A dodatkowo jako właściciel biznesu czułem sie jeszcze gorzej. W końcu na koniec dnia, to ja za wszystko odpowiadam. To ja się podpisywałem pod planami architektury rozwiązania. To ja powinien zrobić wszystko co w mojej mocy by takie błędy wykryć odpowiednio wcześniej. To ja odpowiadam za wyszkolenie swoich ludzi i odpowiednie dobranie ich do trudności projektu. Błędy się zdarzają, to jasne. Ale są błędy które mają prawo się wydarzyć i takie które takiego prawa nie mają. W tej sytuacji to był ten drugi typ….a raczej to BYŁBY ten drugi typ, bo już następnego dnia o godzinie 7:00 otrzymałem SMS od innej pracowniczki klienta, że wszystko już działa – przyczyną było to, że logowały się złym kontem (sic). Jeden SMS, a ileż informacji.

  • znamy się na robocie
  • umiemy testować
  • PM klienta za szybko eskalował
  • PM za bardzo eskalował
  • PM klienta nie umie w komunikację
  • PM klienta nie umie panować nad emocjami
  • PM klienta nieprawidłowo testował
  • PM klienta ma słabą pamięć albo skłamał (czy to rozgrywając mnie czy to pod wpływem emocji, to już nie ma w tym momencie znaczenia)
  • PM klienta nieprofesjonalnie zachowuje się w rozmowie z wykonawcą

“Michał, wszystko fajnie, ciekawa historia, ale odjechałeś od tematu….po co mi to wszystko opowiadasz?”

Rozumiem Twoje zniecierpliwienie. Więc już zmierzam do brzegu – ta historia była tylko jednym z wielu przypadków kiedy ta PMka zachowywała się nie ok względem mnie czy moich współpracowników. Ale powiem więcej – wiem od osób bezpośrednio pracujących z tą PMką, że mój przypadek nie był odosobniony. Rzeczona PMka miała już zarzuty mobbing w swojej organizacji. Ponadto, w życiu prywatnym, również nie słynie z chłodnej głowy.

W biznesie nie ma aktorów. Tutaj gramy tylko jedną rolę – siebie. I to kim jesteśmy oraz jakie wyznajemy wartości rzutuje na wszystko co robimy.

c.b.d.o.

Patriota: dobry przedsiębiorca, manager i pracownik

Po drugie, trudno być patriotą i jednocześnie np. cynikiem. Cynizm z definicji neguje „wyższe wartości”, „wzniosłe cele” czy ideały, a przez to stoi w bezpośredniej opozycji do patriotyzmu. Jednocześnie cynizm nie jest antonimem patriotyzmu – jego pole rażenia jest znacznie szersze i może pojawić się w jednym szeregu z takimi określeniami jak m.in. pesymizm, podejrzliwość czy nihilizm. A czy patriotyzm posiada także szersze pole rażenia niż tylko uwielbienie do własnego kraju? Czy posiada inne towarzyszące mu wartości? Tak. Jak pisze dr. Wojciech Drzeżdżon:

Wartości patriotyczne ogniskują wiele innych wartości. Przede wszystkim: miłość, wolność, odpowiedzialność, sprawiedliwość, solidarność, rodzinę, honor, wierność, pracę,
szacunek, dobre obyczaje.

Patriotyzm jako wartość w systemie edukacyjnym i wychowawczym (źródło)

Jak również zauważa sam autor

W procesie wychowania patriotycznego należy eksponować takie wartości jak dyscyplina, umiłowanie ładu i porządku, pracowitość i sumienność, a także poczucie własnej godności, zaufanie wobec innych, dostrzeganie sensu własnego działania oraz wolności i poczucie sprawiedliwości.

Patriotyzm jako wartość w systemie edukacyjnym i wychowawczym (źródło)

Można więc spodziewać się, że patriota będzie miał przy okazji zakorzenione wyżej wymienione cechy.

A teraz krótki eksperyment: w powyższych dwóch akapitach odmianę słowa “patriotyzm” zamieńmy na odpowiednią odmianę słowa “przedsiębiorczość”. Otrzymamy odpowiednio:

Wartości przedsiębiorcze ogniskują wiele innych wartości. Przede wszystkim: miłość, wolność, odpowiedzialność, sprawiedliwość, solidarność, rodzinę, honor, wierność, pracę, szacunek, dobre obyczaje.

oraz

W procesie wychowania przedsiębiorczego należy eksponować takie wartości jak dyscyplina, umiłowanie ładu i porządku, pracowitość i sumienność, a także poczucie własnej godności, zaufanie wobec innych, dostrzeganie sensu własnego działania oraz wolności i poczucie sprawiedliwości.

W sumie wszystko się zgadza.

  • Odpowiedzialniość, pracowitość i sumienność bardzo przydają się w wyrabianiu ponadnormatywnych godzin pracy.
  • Poczucie własnej wartości to podstawa w relacjach międzyludzkich a konkretnie w odbieraniu komunikatów. Łatwo bowiem byłoby spalić negocjacje, zniweczyć sprzedaż, rozwalić zespoł gdyby unosić się gniewem z powodu byle prztyczku czy dodawać negatywnych znaczeń tam, gdzie ich nie ma.
  • W komunikacji wychodzącej z naszych ust bardzo przydaje się szacunek, zaufanie wobec innych i sprawiedliwość.
  • Dostrzeganie sensu własnego działania to bardzo istotny budulec misji jaką każda firma mieć powinna.
  • Na koniec: miłość, rodzina, honor – w trudnych momentach, chwilach zwątpienia i kryzysów jakich pełno w pracy, karierze, firmie, to one pozwalają nam przetrwać. Są magicznym paliwem. Bywały dni, że tylko one ciągnęły mnie dalej.

“Dobra, Michał, nawet jeśli Twoje teoretyzowanie ma sens, to czy są jakieś przykłady potwierdzające to? Wielcy przedsiębiorcy nie są patriotami. Nie mogą być. W biznesie chodzi tylko o pieniądze i żeby się ich dorobić trzeba o nich dużo myśleć”

Do zrobienia dużego biznesu jest wiele dróg. Można mieć szczęście, można być autokratycznym władcą, a można być właśnie patriotą. Jak np Sir Richard Branson (jeden z niewielu przedsiębiorców, których obdarzam prawie że czcią), który nie tak dawno spisał się na swoim blogu w odniesieniu do zamieszek w Ameryce kiedy to tłum sforsował zabezpieczenia i wdarł się do kapitolu. Napisał on wtedy:

It saddens me just how many people are expressing sympathy for those bent on taking the law into their own hands. They continue to embrace the big lie of a “stolen election”, spreading misinformation and conspiracy theories shrouded in an idea of “patriotism” that rejects pretty much everything that truly makes societies and nations great, like tolerance, diversity, compassion, or solidarity.

Thoughts on America (źródło)

Trudno z tego krótkiego fragmentu nie wyczytać, że Branson jest patriotą. Pochyla się nad problemem rozłamu jaki nastąpił ostatnimi czasy w USA. Smuci go dezinformacja, kłamstwa, naciągany patriotyzm, który niweczy wszystko co tworzy i kształtuje społeczeństwa. Ktoś nie będący patriotą nie potrafiłby ubolewać nad utratą porozumienia w innym państwie (Branson pisał o USA, ale sam jest Anglikiem). Jeśli ktoś ma jednak wątpliwość polecam przeczytać cały artykuł.

I na koniec posłuże się jeszcze fragmentem wyczytanym w fenomenalnej książce: “The Management Myth: Why the Experts Keep Getting It Wrong”. Autor, Matthew Stewart, na bazie swoich doświadczeń w consultingu, porusza liczne tematy związane z etyką zarządzania. Przytacza różne wzorce zarządzania: od Taylora, przez Druckera aż po Petersona; dzieli się historiami ze swojego życia i tłumaczy wybrane pojęcia (np Teoria X i Y). Ostatnie rozdziały książki autor poświęca przyszłości zarządzania. To co mówi niezwykle do mnie trafia:

Management is all about people just as raising a family is all about people. The key to success is not to study human relations in a formal way but to become a better person.
(…)
The Aspen Institute study shows that nowadays management studies damage the moral fiber of graduated students. They’re thought that the only purpose of their work is to increase shareholders revenue.
(…)
Alvin Rohrs, leader of “Students in Free enterprise” said: “We have to get young people to stop and think about ethics and the decisions they’re making. Otherwise, as business points out, today’s students may be tomorrow’s criminals”
(…)
A good manager is nothing more than a good and well-educated person

“The Management Myth: Why the Experts Keep Getting It Wrong” by Matthew Stewart

P.S. Niech Was ręka boska broni od pomyślenia, że jeśli “patriotyzm czyni z nas dobrych ludzi/managerów”, to “brak patriotyzmu czyni z nas złych ludzi/managerów”. To nie są przeciwstawne stwierdzenia. A dla dociekliwych polecam zapoznać się z kwadratem logicznym De Morgana.

Morał

Jaki wniosek płynie z mojego wpisu?

Tęsknię za patriotyzmem. Ale takim wszędobylskim i widocznym na co dzień. Takim podobnym do amerykańskiego. Takim przejawiającym się w dojrzałości ludzkiej. I przekładającym się zarówno w relacjach międzyludzkich jak i biznesowych. Bo może tylko ja tak mam, ale jakoś tak im mniej patriotycznych spotykałem przedsiębiorców, tym bardziej byli oni cyniczni i wyzuci z wartości, w które sam wierzę. I chętniej będę wchodził z nimi w biznesy. Patriotyzm wiele mówi o człowieku – mówi m.in. o:

  • posiadaniu kręgosłupa moralnego – patriotyzmu nie da się wydestylować. Zawsze wraz z nim przekazanych zostanie cały szereg innych wartości
  • świadomości historycznej – znamy korzenie swojego narodu, znamy decyzje nieżyjących już władców, rozumiemy konsekwencje określonych działań
  • posiadaniu dojrzałości – bo tylko dojrzały człowiek potrafi odróżnić patriotyzm od ksenofobii
  • posiadaniu szacunku do innych narodowości i innych kultur
  • posiadaniu przynależności narodowościowej

Tęsknie za patriotyzmem. I boli mnie, że tak łatwo przyszło nam zapomnieć ile trudu, krwi i potu kosztowało naszych przodków wyszarpanie sobie naszych granic, uchowanie naszej kultury i pamięć o naszej historii. Bo są na świecie narody, którzy te rzeczy utracili. Tak jak np Kurdowie:

I myślę sobie – cholera, na koniec dnia, jeśli chcemy zbudować sobie i naszym dzieciom fajny kraj, to bez patriotyzmu nie ma na to szans. Bo w pewnym momencie, przy pewnych dylematach biznesowych, nie będzie już dało się przeliczyć wartości na pieniądze. W pewnym momencie wzory matematyczne przestaną mieć znaczenie, a stawką będą emocje – najbardziej ludzka z ludzkich cech.

Życzyłbym sobie, aby patriotyzm był szerzej i częściej promowany i popularyzowany.

Życzyłbym sobie by więcej osób miało w sobie tyle determinacji co Magda. Potrzebujemy przypominać innym o tej cesze, o której w szale pracy, w natłoku rodzicielskich obowiązków, w pędzie pogoni za ambicjami, zapominamy.

Link do komentarza na LinkedIn

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *